Startowa
Nowość : Wycieczka do BeNeLux'u
W tytule strony zawarłem stwierdzenie "okiem anty-turysty". I tu pojawia się pytanie, dlaczego anty-turysty? Otórz pojęcie to, całkowicie i precyzyjnie oddaje moje zamiłowanie do zwiedzania miejsc, które odwiedzam.
Samo pojęcie "zwiedzania" kojaży mi się niezwykle ponuro. Słowo brzmi, w moim przekonaniu komicznie i nieadekwatnie do swojego znaczenia. "Zwiedzanie" kojaży się bowiem z nabywaniem "wiedzy" na jaiś temat, czyli z-wiedzanie, poprzez widzenie, oglądanie. Ale tak naprawdę, cóż można z-wiedzić chodząc po głównych i najbardziej obleganych przez turystów miejscach, obserwując to co wszyscy, widząć masy ludzi, którzy zasłaniając wszystko, płyną potokami, przez najbardziej "modne" miejsca. Człowiek usiłując wykonajć jakieś pamiątkowe zdjęcie, chcąc niechcąc zawiera na nim masę ludzi bo inaczej się "nieda".
Poirytowany podobnymi zdarzeniami podjąłem decyzję o innym sposobie obserwowania świata. zupełnie odmienny od większości ludzi. Jadąc w jakieś popularne miejsce, nieodnajduję całkowice sensu w fotografowaniu tego, co fotografują wszyscy inni, ponieważ zazwyczaj można kupić w kiosku pocztówkę, która przedstawia prawie dokładnie ten sam kadr, który wykonuje więszość turystów. Pragnąc zachować wspomnienia, należy fotografować to, co jako pierwsze rzuca się w oczy, co zostawia emocjonalny ślad. Jest to proces niezwykle niepowtarzalny, który zależny jest o wielu czynników charakteru, zaiteresowań, nastawienia, oczekiwań i.t.p.
W moim przekonaniu większą wartość emocjonalną ma fotografia znalezionej na chodniku monety niż kolejne nudne zdjęcie nudnego, banalnego i oklepanego zabytku o niepomiernej wartości w odniesieniu do dzidzictwa kulturowego. Bla bla bla.... Kupcie sobie atlas turystyczny... Każdy widzi to co chce widzieć, każdy ma własny system wartości i gust....
JA przedstawiam swój...
